sobota, 16 lutego 2013

Marion SPA miażdży cyce !!!



Szybka recenzja …
Uwielbiam różnego rodzaju maski lub maseczki… jednak jeżeli chodzi o preparaty drogeryjne – ciężko znaleźć coś naprawdę dobrego.
Moje ostatnie zakupy podważają jednak tą teorię ;)
A dokładniej chodzi i firmę Marion…
Marion SPA Krystaliczne płatki pod oczy i Krystaliczny płatek na czoło.


Zacznę od płatków pod oczy.

Obietnice producenta:
Płatki nasączone są kolagenem morskim, zawierają Q10, kwas hialuronowy i wit. A.
Płatki mają opóźniać proces starzenia, nawilżać, wygładzać tzw. kurze łapki i chłodzić okolice oczu.

Jak używać?
Płatki wyjmujemy z opakowania i nakładamy na oczyszczoną i osuszoną skórę pod oczami. Trzymamy 30 minut. Po upływie zalecanego czasu płatki zdejmujemy, wmasowujemy pozostałą ilość żelu. Nie zmywamy. Stosujemy 2-3 razy w tyg.

Moja opinia:
Przede wszystkim płatki są dobrzy wykrojone i świetnie przylegają do skóry (mogłam schylać się do synka i trzymały się na swoim miejscu;).
Nie podrażniają okolic oczu, a niestety mam wrażliwe oczęta.
Co do uczucia chłodu (którego z resztą nie lubię w kosmetykach) nie było to odczuwalne więc jak dla mnie ok.
Skóra po pierwszym użyciu płatków była delikatna, gładka, bardziej nawilżona, a przynajmniej takie sprawiała wrażenie. Spojrzenie wygląda na bardziej wypoczęte.
Po kilku użyciach (4) stan mojej skóry pod oczami diametralnie się poprawił – skóra jest bardziej nawilżona, elastyczna, wygładziły się drobne zmarszczki mimiczne (przy mojej bogatej mimice już zaczynają się pojawiać), spojrzenie jest bardziej świeże, a sińce pod oczami mniej widoczne.
Ogólnie naprawdę świetny produkt który daje świetny efekt !!!
Pokochałam te płatki i na stałe zagościły one w mojej pielęgnacji ;)
Nigdy bym się nie spodziewała, że płatki z drogerii mogą dać tak dobry efekt ;) i to za jedyne 4,59 ;)

A skoro wspomniałam o mojej bogatej mimice twarzy to właśnie dlatego zdecydowałam się na wypróbowanie Krystalicznego płatka na czoło.

Info od producenta:
Płatek nasączony kolagenem, ekstraktem z alg, kwasem hialuronowym i wit. E.
Wygładza lwie zmarszczki i delikatnie napina.

Sposób użycia:
Analogicznie jak przy płatkach pod oczy z tym, że ten nakładamy na czoło ;)

Moja opinia:
Płatek doskonale przylega (według mnie mógłby być trochę większy, ale to już kwestia czepliwości).
Nie podrażnia skóry, nie powoduje uczucia swędzenia czy pieczenia, a jestem w trakcie kuracji Triacnealem i moja skóra jest naprawdę podatna na podrażnienia (pomijając naturalna jej wrażliwość).
Po pierwszym użyciu skóra rzeczywiście delikatnie napięta.
Po dwóch tygodniach regularnego używania trzy razy w tygodniu. Mogę powiedzieć, że skóra jest bardziej jędrna, napięta, a drobne zmarszczki mniej widoczne ;) i o to chodzi ;)
Lowciam te dwa produkty, które już na stałe zagościły w mojej pielęgnacji ;) i mam nadzieję spotykać więcej takich dobrodziejstw w drogeriach ;)
Cena 4,59 więc jest ok. ;) za taki efekt dałabym znacznie więcej ;)



Ogólnie produkty naprawdę godne wypróbowania (nawet w formie jednorazowych kuracji po nieprzespanej, ciężkiej nocy) ;) szczególnie, że cena nie nadszarpnie budżetu.

O ubrankach dla niemowląt słów kilka ....



Dobrze pamiętam czas w szpitalu kiedy to pod czujnym, często krytycznym okiem lekarzy rozbierałam synka do badania… i właśnie wtedy po raz pierwszy pomyślałam sobie, że garderoba mojego synka… powinna być skomponowana zupełnie inaczej niż do tej pory myślałam.
Oczywiście kolory zostają bez zmian, ale to już kwestia gustu.
Przy niemowlakach Drogie, Przyszłe Mamy najważniejsza jest wygoda !!! Nie dajcie sobie wmówić,że jest inaczej.
Ma być wygodnie Waszym Skarbom, ale i Wam, aby Wasze niewprawne (szczególnie na początku i przy pierwszym dziecku) ręce mogły to zrobić jak najszybciej i w najmniej uciążliwy sposób.
A więc pytanie co się sprawdzi.

Pierwsze dwa trzy miesiące:


Body, body i jeszcze raz body !!! Zapinane kopertowo !!! Po prostu coś cudownego i wspaniałego. Najwygodniejsze body na świecie, które zdały egzamin nawet podczas szczepionki i ubieraniu w nie maluszka w czasie gdy darł się jak tylko mógł.
Do tego spodenki czy rajstopki i dziecko ma spokój.
Body kopertowo zapinane w zależności od pory roku (z krótkim lub długim rękawem) jest to naprawdę dobra opcja i ojcom także się spodoba.
Po prostu rozkładacie sobie bodziak kładziecie na nim maluszka wkładacie rączki zapinacie i gotowe !!!
Przydaje się to szczególnie gdy maluszki są naprawdę małe, nie trzymają jeszcze główki, a te z dzieci które nie lubią ubranek wkładanych przez głowę też będą zadowolone bo tu nie ma tego problemu po prostu ;)
Jak dla mnie rewelacja.

Trzy miesiące +

Kiedy dziecko jest większe,a nasze ręce sprawniejsze, a my… dalej stawiamy na wygodę … na ratunek przychodzą nam ….body ;) Tak drogie Mamy body (i te kopertowe i te wkładane przez głowę). Dzieci dużo się ruszają więc po włożeniu bodziaków i rajstopek czy spodni nic nie będzie się podwijało. Plecki będą zakryte,a my nie będziemy co dwie minuty męczyć dziecka i odrywać go od zabawy, żeby poprawić kaftanik, sweterek czy coś tam jeszcze…

9 miesięcy i dalej:
Tutaj nie ma już większego problemu choć ja jeszcze preferuję body ;) bo zakrywają plecki, ale dzieci w tym wieku często już raczkują, dobrze siedzą, my jesteśmy wprawione w bojach więc możemy popuścić wodze fantazji i ubierać (o ile mamy na to ochotę) dziecko w co tylko nam się spodoba.

Ja ze swojej strony stawiam cały czas na wygodę.
Oczywiście kuszą mnie wszystkie piękne sweterki,t-shity i inne, ale wiem, że mój syn nie lubi się przebierać co pięć minut,a ja nie chcę m przeszkadzać w zabawię więc oboje stawiamy na wygodę i jak na razie ten system się sprawdza ;)

W czym do spania ?
Tutaj będę dalej wierna swojej idei – wygoda ponad wszystko.
Od urodzenia do 8 miesiąca mój synek spał w pajacach bawełnianych zapinanych przez całą długość i według mnie było to naprawdę wygodne.
Nawet jeżeli dziecko rozkopie się z pościeli, a na pewno się rozkopie ;) to ma zakryte plecki i stópki więc nie zmarznie ;) (mój syn lubi spać gdy w sypialni jest chłodniej)
Obecnie nadal stosuje pajace z tym, że są one bez stópek,ale plecki cały czas zakryte ;)

Jeżeli miałabym podsumować to po prostu wygoda górą Drogie Mamy !!! Choć dla każdego co innego może być wygodne – pewnie kwestia przyzwyczajenia ;) ale jeżeli nie macie jeszcze skompletowanej garderoby to warto przemyśleć sprawę bo później nie będzie czasu i być może chęci ;)

Pozdrawiam


poniedziałek, 17 września 2012

Dwie szybkie recenzje, czyli Isana i AA



Zachwyty nad zapachem, czyli recenzja peelingu z Isany.

Isana, Duch peeling, white chocolate&vanilla.



Cena: ok. 5,40

Pojemność: 200 ml

Opakowanie: Plastikowa tuba (produkt stawiany na zakrętce więc wszystko spływa na bieżąco)

Zapach: faktycznie biała czekolada i wanilia (dla zapachu można się rozpłynąć), niestety krótko utrzymuje się na skórze, godzinę po prysznicu już go nie czuć.



Konsystencja: przypomina lotion choć jest odrobinę gęstszy

Wydajność: kupiłam go zimą i dopiero w teraz (wrzesień) go skończyłam – używałam raz w tygodniu.

Działanie: Peeling ma w sobie dużo drobinek i przy pierwszym użyciu pomyślałam sobie, że jest nawet za bardzo delikatny. Jednak tylko pozornie. Tak naprawdę jest to przyzwoity zdzierak, ale tu podkreślam do skóry wrażliwej.
Zazwyczaj unikam tego typu produktów do ciała ponieważ mnie podrażniają. Ten spisał się bardzo dobrze. Nie podrażnił, nie uczulił, skóra po jego użyciu nie piekła mnie.
Oczyszcza skórę porządnie i jest tani. Dodatkowo nie podrażnia. Drobinek jest jak na mój gust dużo i to mi się podoba. Do tego obłędny zapach.
Jedyny minus to to, że jest to edycja limitowana.

Ogólna opinia:
Nie mam się do czego przyczepić. Za taką cenę z chęcią kupię ponownie jeżeli pokaże się tej zimy, a jeżeli nie to będę polowała na inny zapach ;)
4/5

AA, Wrażliwi na słońce, Intensywnie nawilżający żel do opalania SPF 10 do skóry wrażliwej, skłonnej do alergii.



Cena: ok. 42,00 zł

Pojemność: 150 ml

Opakowanie: Tuba z twardego plastiku

Zapach: intensywny, letnio-owocowy (tak bym go określiła)

Konsystencja: żelowa

Wydajność: nie jestem w stanie określić

Obietnice producenta:
• zapewnia ochronę DNA i zapobiega fotostarzeniu się skóry,
• pozostawia uczucie chłodu na skórze,
• łagodzi podrażnienia wywołane słońcem, piaskiem i solą.

Zawiera L-argininę i ekstrakt z ryżu.

Moja opinia:
Żel przyjemnie pachnie i zapach pozostaje na skórze do około godziny.
Osobiście nie opalam się specjalnie wystawiając skórę na słońce więc ochrona SPF mi wystarczyła i jak najbardziej sprawdziła się podczas spacerów ponieważ tam gdzie nałożyłam żel rzeczywiście skóra się nie opaliła.
Skóra po nałożeniu żelu jest miękka, ale jednocześnie bardzo klejąca i jak dla mnie ta cecha dyskwalifikuje ten produkt. Nie znoszę uczucią klejącej się skóry, a właśnie taka ona była po użyciu tego żelu.
Co do nawilżenia nie mogę się wypowiedzieć ponieważ zbyt krótko testowałam ten produkt.

Ogólna ocena: 3/5 i nie odkupię tego produktu ponieważ nie znoszę gdy moja skóra się kleji, a ta tubka pójdzie niestety do kosza…

poniedziałek, 10 września 2012

Jak wrócić do formy po porodzie cz I, czyli regeneracja skóry.



To pytanie zadaje sobie wiele kobiet … ja też będąc w szpitalu gdy spojrzałam na swoje ciało zaczęłam się nad tym zastanawiać.
Zacznę jednak od początku.
Pięć miesięcy temu urodziłam synka (poród naturalny).
Zawsze byłam raczej szczupła i gdy zobaczyłam, że mój brzuch po porodzie wygląda tak jakbym była w piatym miesiącu … to nie byłam zadowolona.
Dlatego pamiętając o tym jak sama czułam się po porodzie mam kilka rad dla przyszłych mam ;) i nie tylko ;)

Dla tych dziewczyn, które są w ciąży:
- dbajcie o skórę regularnie już od pierwszych miesięcy ciąży (wystarczy zwykła oliwka i regularne peelingi – jeżeli skóra będzie dobrze nawilżona i elastyczna szybciej dojdzie do siebie),
- pijcie dużo wody to pomoże skórze od środka
- dbajcie o swoją dietę już w ciąży (wystarczy nie objadać się słodyczami i Fast fordami)
- dużo spacerujcie, pływajcie, ćwiczcie jogę (jeżeli nie ma przeciwwskazań do wysiłku fizycznego),

Zdaję sobie sprawę, że te kilka podpunktów nie jest tak proste do wykonania, ale naprawdę można.
Ja słodyczomaniaczka do kwadratu dałam radę ograniczyć słodycze – nie rezygnowałam bo w końcu i tak bym się nimi obżarła, ale naprawdę ograniczyłam.
Ruch w ciąży bardzo mi pomagał  - czułam się lepiej i dobrze spałam po lekkim wysiłku.
Do picia wody po prostu się zmuszałam, a dbanie o skórę to dla mnie przyjemność.

Teraz gdy już dacie radę w mniejszym lub większym stopniu zastosować się do powyższych rad oczekujcie porodu i wtedy…. dopiero się zacznie.
Łatwo nie będzie bo zmęczenie, stres i nadmiar obowiązków,a jeżeli to pierwsze dziecko to wszystko nas zaskakuje, ale da się przeżyć ;)

Po porodzie (ogólnie):

- nie załamujcie się zmianą jaka zaszła w Waszych ciałach przecież każda z nas to przechodziła lub będzie
- spróbujcie zaakceptować obecny stan w jakim jest Wasze ciało i pamiętajcie, że przecież to tylko czasowa zmiana
- dużo śpijcie (mieszkanie w pierwszym okresie po porodzie wcale nie musi lśnić  - ważniejsza jest wyspana mama pełna sił)
- korzystajcie z pomocy babć, sióstr, angażujcie męża, a w tym czasie zajmijcie się sobą,
- przy karmieniu piersią większość kobiet bardziej zwraca uwagę na swoje menu (wcale nie musicie jeść dużo więcej ja jadłam tyle co zawsze i z pokarmem było ok.)
- picie wody przy karmieniu to podstawa,


Jak może wyglądać skóra po porodzie:

- może być sucha,
- łuszcząca,
- z wyraźna utratą elastyczności i jędrności

Jeżeli zamierzacie karmić piersią to specjalistyczne zabiegi odkładamy na okres po zakończeniu karmienia.
W takim przypadku jeżeli skóra jest wyjątkowo sucha można zastosować balsamy i produkty do kąpieli natłuszczające (często dedykowane dla osób z atopowym zapaleniem skóry, dla skóry wrażliwej), np.: oilatum, emolium, oilan, balneum, itp. Takie preparaty znajdziecie w aptekach.
Dobrze jest je stosować w okresie 1-3 miesięcy po porodzie w zależności od stanu skóry, często są to preparaty które mogą uzywać również niemowlaki więc możemy się dzielić kosmetykami z naszym maleństwem.
Kiedy już zauważymy, że skóra odzyskała nawilżenie warto przerzucić się na oliwkę (taka dla dzieci ) do pielęgnacji ciała i stosować preparaty ujędrniające przeznaczone specjalnie dla mam ;) Wtedy będziecie miały pewność, że kosmetyki zostały przetestowane i nie zaszkodzą maleństwu.
Uwaga: Przy stosowaniu produktów ujędrniających do biustu dla mam najlepiej aplikować je około  2 godz. przed karmieniem i dla bezpieczeństwa dziecka przed karmieniem przetrzeć okolice brodawek wacikiem nasączonym wodą,aby zmyć resztki preparatu ze skóry.
DO naszwj regularnej pielęgnacji dołączamy peelingi i natryski wodą (na przemian ciepło-zimne).
Po zakończeniu okresu połogu i konsultacji z lekarzem o ile będziecie miały siłę i ochotę (o to niestety trudno) można dołączyć lekkie ćwiczenia fizyczne (znajdziecie ich pełno w internecie i prasie).
To zupełnie Wam wystarczy jeżeli chodzi o pielęgnację skóry, a i to na początek może być wyzwaniem bo po prostu możecie nie mieć na tak podstawowe czynności siły …ale w końcu mamy mężów i inne osoby, które z chęcią na chwilę zajmą się maleństwem więc można tego czasu troszkę dla siebie wykombinować.
Każda skóra jest  inna i o tym warto pamiętać jednak taka pielęgnacja przyda się każdej karmiącej mamie i stworzy doskonałą podstawę do intensywnego ujędrniania po okresie karmienia.

piątek, 7 września 2012

Z pamiętnika młodej mamy, czyli coś o wózku trójkołowym



Pamiętam, że gdy tylko dowiedziałam się o ciąży, pomyślałam o tym, że chciałabym mieć wózek trójkołowy.
I tak też się stało.
Z racji tego, że nie uśmiechało mi się wydać na „pojazd” dla maleństwa 2 lub więcej tysięcy – kupiłam wózek używany.
Wybór padł na X-landera XT. Ogólnie szukałam jakiegoś X-landera, a akurat ten model mogłam kupić po okazyjnej cenie.
I tak oto wózek czekał na mojego synka dość długo.
W końcu nadszedł dzień pierwszego spaceru i …
Moja opinia o użytkowaniu gondoli:
Po pierwsze na uwagę zasługuje fakt, że gondola bardzo szybko i łatwo montuje się na stelażu (dałam radę bez instrukcji ponieważ takiej nie posiadałam;).
Wózek można szybko złożyć i włożyć do samochodu – jednak stelaż zajmuje troszkę miejsca (można to zredukować i wyjąć przednie koło, ale wtedy trzeba liczyć się z tym że ubabrzemy siebie i wózek w smarze.
Sam stelaż jest dość ciężki, gondola do lekkich nie należała, ale ja zawsze radziłam sobie tak, że na klatce zostawiałam sam stelaż, a gondolę wnosiłam do domu. Bardzo prosto i cicho można ją zdjąć i nałożyć do tego posiada dwa uchwyty po obydwu stronach które umożliwiają swobodne przeniesienie lub można chwycić za rączkę budy i w ten sposób przenieść, jak komu wygodniej ;)
Rozmiar gondoli – hm… mój syn do wysokich nie należał mieścił się w normie. Po urodzeniu miał 56 cm jednak już w drugim miesiącu – zajmował prawie całą gondolę na wysokość i ciężko go było wyjmować.
Buda gondoli – ma ciekawy mechanizm trzeba mocniej pociągnąć, aby ją zablokować przed opadaniem.
W środku znajduje się materacyk i mały kieszonek, w którym nosiłam smoczek czy klucze. Do tego dołączona jest osłona przed wiatrem, która szybko i sprawnie się zakłada połączenie rzepów i zatrzasków powoduje, że osłonka dobrze się trzyma jest szczelna więc maluch nie zmarznie i nie lata na wietrze jak latawiec, a to wbrew pozorom bardzo ważne.

Jak prowadzi się gondolę na trzech kołach?
Z pewnością wózek jest skrętny. W modelu XT znajduje się przycisk któr pozwala blokować przednie koło, np. przy jeździe na wprost co bardzo ułatwia sprawę.
Duże, pompowane koła dzięki którym dobrze się prowadzi, delikatnie amortyzują i ładnie przejeżdżają przez duże dziury co jest ułatwieniem
Jest jednak kilka minusów, które zauważyłam przy użytkowaniu.
Przy prowadzeniu gondoli wózek jest trochę wywrotny (przynajmniej na początku zanim nie dojdziemy do wprawy) przy szybszych zakrętach jednak później już wiedziałam jak mam wózek prowadzić, aby takie sytuacje się nie zdarzały.
Drugim dla mnie minusem jest brak amortyzatorów przy kołach. Stelaż opiera się na sztywnej ramie przez co jeżeli jedziemy przez zabytkową jezdnie („kocie łby) dzieckiem solidnie trzęsie, przy większych dziurach maluch też podskakuje – mój synek na początku delikatnie się bał dlatego starałam się omijać dziury,ale wiadomo… nie zawsze się da.
Koła są dobre tak jak pisałam, ale naprawdę szkoda, że stelaż nie jest na amortyzatorach bo dziecku na pewno byłoby o wiele wygodniej, a i ja czułabym się lepiej wiedząc, że mój syn ma komfortowy pojazd.

Podsumowując:
Jeżeli chodzi o gondolę na trzech kołach przynajmniej w tym modelu jestem na nie. Uważam, że mały komfort prowadzenia i tak duża „sztywność” wózka to zdecydowanie zbyt duże minusy.

Jednak jeżeli chodzi o spacerówkę w XT jestem zdecydowanie na tak.
Krótko o plusach:
- wózek jest zwrotny,
-wygodnie się prowadzi nawet jedną ręką,
- pasy bezpieczeństwa pięcio punktowe,
- podnóżek (dla większego dziecka się przyda,
- osłonka przed słońcem,
- możliwość zaglądnięcia co robi dziecko przez daszek (wszyta jest przezroczysty miękki plastik)
- przednia rączka jest odpinana więc łatwo można wyjąć i włożyć dziecko,

Ogólna opinia:
Gdybym miała możliwość mieć dwa wózki z pewnością gondola byłaby na amortyzatorach i chyba nie na trzech kołach.
Jeżeli chodzi o spacerówkę jestem bardzo zadowolona bo prowadzi się świetnie. Czasem przeszkadza to, że nie ma możliwości przekładania rączki, ale to już mój błąd.
Jeżeli chodzi o pakowanie spacerówki do samochodu to jest to bardziej problematyczna sprawa niż w przypadku gondoli. Spacerówka składa się z kilku części i trzeba je zdjąć, aby złożyć wózek i jest to naprawdę denerwujące, ale możemy pozbyć się tego problemu jeżeli do samochodu weźmiemy stelaż z adapterami do fotelika samochodowego (na wypad do sklepu w sam raz, na spacer chyba jednak nie bardzo).
Gdybym miała kupić wózek po raz drugi chyba poszukałabym innego modelu.

Kilka zdjęć gondoli:
 

Znalazłam też kilka minusów, ale to raczej moja wina bo gdybym zwróciła na to uwagę wcześniej po prostu kupiłabym inny model wózka.

Na co warto zwrócić uwagę przed zakupem wózka:
- czy jest możliwość przekładania rączki (w taki sposób, że dziecko jest przodem lub tyłem do nas),
- amortyzatory są bardzo ważne dla komfortu jazdy.



piątek, 24 sierpnia 2012

GlySkinCare - recenzja



 GlySkinCare, SuperSunblock, Moderate Sun Protection Produkt, SPF 30

Krem ochronny do twarzy.

Pojemność: 40ml – ważny 6 miesięcy od otwarcia

Opakowanie: Tubka z miękkiego plastiku w kartonowym opakowaniu

Zapewnienia producenta: Krem ochronny do twarzy, który zapewnia nam ochronę przed promieniami UVA i UVB. Krem jest nie zawiera PABA.
Produkt zawiera – benzophenone-3

Cena: ok. 42 zł

Konsystencja: typowo kremowa

Zapach: delikatny kremowy jak dla mnie i nie trzymuje się na skórze

Działanie: Krem nie bieli mimo zastosowania słusznej warstwy – przyznam szczerze,że to chyba pierwszy filtr który nakładam w odpowiedniej ilości.
Nie podrażnia i nie uczula okolic oczu (a mam wrażliwe). Dobrze nawilża choć nie wiem jak sprawdzi się u osób ze skórą suchą ponieważ ja mam mieszaną i dla mnie nawilżenie jet wystarczające. Dodatkowo nie powoduje nadmiernego świecenia, nie zapycha. Świetnie współgra z podkładami i według mnie nadaje się pod makijaż.


Moja opinia: Jak dla mnie jest to naprawdę SuperSunblock i w pełni zasługuje na swoją nazwę.
To co może niepokoić to benzopheone-3 (organiczny składnik pochodzenia chemicznego) który negatywnie (według wielu badań) wpływa na naszą gospodarkę hormonalną.
Jest to stosunkowo tani pochłaniacz promieni UV, ale mam nadzieję, że producent rozważy zmianę tej substancji na inną nawet jeżeli skutkiem będzie wyższa cena kremu. Filtr naprawdę przypadł mi do gustu jednak nie chciałabym zatruwać swojego organizmu i powiem tak – odkupię produkt, jeżeli producent w trosce o swoich klientów zrobi coś z tym składnikiem.
Jeżeli chodzi o inne wady to dla niektórych na pewno będzie to cena i słaba dostępność w aptekach w mniejszych miejscowościach, ale w końcu od czego mamy Internet ;)

Ogólna ocena: 4/5

GlySkinCare, Gly Masque – maseczka nawilżająca


Obietnice producenta: Maseczka zawiera 3% kwas glikolowy – przez co ujędrnia, wygładza i orzeźwia twarz. Zmiękcza i wygładza skórę – także wokół oczu. Efekt nawilżenia utrzymuje się do 24h. Jest dobrze tolerowana przez osoby borykające się z trądzikiem.
Maska jest trzecim krokiem w programie pielęgnacyjnym tej firmy.

Pojemność: 50g

Opakowanie: Tubka z miękkiego plastiku w kartonowym opakowaniu (tubkę przy końcówce produktu możemy swobodnie rozciąć ponieważ plastik jest naprawdę miękki)

Cena: ok. 59,00 zł

Konsystencja: lekka, kremowa

 Zapach: bezzapachowa

Działanie: To o czym wspomnę na początku – w tubce maska jest bardzo rzadka – można usłyszeć takie „chlupotanie” – jednak producent przed użyciem radzi wstrząsnąć. Faktycznie wtedy maska ma postać lekkiego, delikatnie wodnistego logionu (nie wiem jak to trafniej określić) w kolorze cementu ;)
Maska dobrze się nakłada, nie podrażnia i nie uczula. Maska po zmyciu (zmywałam dłońmi bez użycia gąbeczki i zmyła się naprawdę szybko) pozostawiła skórę naprawdę solidnie miękka i nawilżoną i taką promienną. Efekt rzeczywiście jest natychmiastowy. Skóra wygląda o niebo lepiej niż przed nałożeniem maski.
Producent wspomina, że możemy nałożyć makijaż bezpośrednio po życiu maski – ja jednak za każdym razem o tym zapominałam i nakładałam krem ;)
Moim zdaniem obietnice producenta zostały spełnione, efekt jest natychmiastowy więc będzie to idealna maska przed większym wyjściem.
Małym minusem może być dostępność i cena, ale to są kwestie indywidualne.

Ogólna ocena: 5/5




Małe odkrycie od Bell, czyli recenzja ;)


Z góry przepraszam za opakowania, ale poczta się z nimi obeszła niezbyt delikatnie ;)



Bell, Derma Intensive – Beauty Skin Program 30+, Anti-age foundation, czyli fluid przeciwzmarszczkowy.

Wskazania: cera szara, zmęczona, pozbawiona jędrności

Obietnice producenta: Fluid zawiera Lift Active Complex o działaniu ujędrniającym, natychmiastowy efekt wygładzonych zmarszczek i napiętej skóry. Doskonale koryguje drobne przebarwienia i niedoskonałości. Dostosowuje się do skóry, a dzięki zawartości dermaxylu ma działanie przeciwzmarszczkowe a systematyczne używanie zapewnia naprawę bariery skórnej, zmniejszenie traty wody, większą spoistość komórek skóry. Zawiera filtr UVB i wit.E.

Pojemność: 30g

Kolor: 1porcelain (jestem bladziochem totalnym i na początku ten najjaśniejszy odcień delikatnie, naprawdę delikatnie się odznaczał – teraz jest ok., gdy złapałam troszkę słońca)

Opakowanie: Tubka z twardego plastiku w kartonowym opakowaniu.

Cena: od 19,00 do 28,00 (w zależności od sklepu)

Konsystencja: lekkiego kremu

Zapach: delikatny, nie utrzymuje się na skórze – ulatnia się zaraz po aplikacji

Wydajność: mam od ok. 6 miesięcy i nie zużyłam połowy tubki (nie stosuję codziennie)

Działanie i moja opinia: Szczerze przyznam, że po takich obietnicach producenta bałam się trochę zacząć testować produkt – wiecie jak coś ma robić wszystko to okazuje się, że nie robi nic, ale nie w tym przypadku.
W prawdzie 30 lat nie mam, ale wybrałam tą opcje z serii ponieważ doszłam do wniosku, że przy dziecku nie będę miała za dużo czasu na odpoczynek i odbije się to na wyglądzie skóry.
Przede wszystkim podkład dobrze się rozprowadza, nie zbija się w zmarszczkach, nie waży się, nie podkreśla suchych skórek, które czasem mam. Dość dobrze dopasowuje się do skóry, nie tworzy efektu maski.
Krycie ma delikatne – tak jak obiecuje producent drobne, ale naprawdę drobne niedoskonałości i przebarwienia wyrówna. Dla fanek mocnego krycia nie polecam.
Podkład jeżeli go nie przypudrujemy schodzi z twarzy w ciągu dnia, ale równomiernie. Po przypudrowaniu trzyma się na mojej mieszanej cerze do 9 h więc jest naprawdę dobrze. W moim przypadku muszę przypudrować buzię ponieważ troszkę się świecę.
Skóra po użyciu sprawia wrażenie wypoczętej i takiej rozświetlonej.
Co do działania przeciwzmarszczkowego nie wypowiem się, bo na razie jestem na etapie prewencji przeciwzmarszczkowej.
Jeżeli chodzi o ujędrnianie to moja skóra rzeczywiście jest bardziej sprężysta, ale to po dłuższym czasie stosowania i nie wiem czy to zasługa fluidu czy zmiany pielęgnacji.
Jedynym minusem może być fakt, że kolor porcelain dla totalnych bladziochów może być delikatnie za ciemny – może producent coś z tym zrobi za jakiś czas ;)
Ogólnie jeden z lepszych fluidów ostatnich czasów ;) I zdecydowanie wart wypróbowania.

Ogólna ocena: 5/5

Bell, Derma Intensiv, Beauty Skin Program 30+, Lift & Ligot Concealer, czyli korektor w płynie.

Wskazania: cienie, sińce, opuchnięcia pod oczami, brak jędrności 

Obietnice producenta: Korektor zawiera kompleks Eyeliss, który usprawnia drenaż limfatyczny, zapobiega zatrzymywaniu wody w skórze, nawilża, tonizuje i lekko napina naskórek. Efektem stosowania korektora ma być: wyraźne zmniejszenie worków, obrzęków i cieni pod oczami  oraz gładka i rozświetlona skóra wokół oczu.

Pojemność: 8g

Kolor: 1 porcelain (jest jasny i dobry dla bladziochów)

Opakowanie: standardowe dla korektorów z aplikatorem z gąbeczką

Cena: ok. 9,00 -15,00 zł (zależy od sklepu)

Konsystencja: można powiedzieć, że płynna, ale nie wodnista (coś w rodzaju logionu)

Wydajność: używam codziennie od ok. 6 miesięcy i zużyłam już dokładnie pół opakowania

Działanie i moja opinia: Jeżeli spojrzeć na wskazania do używania tego korektora to mam to wszystko ;) Po pierwsze i najważniejsze korektor nie podrażnia i nie uczula, nie podkreśla drobnych zmarszczek i suchych skórek.
Kolor dla bladziochów takich jak ja jest naprawdę dobry.
Produkt dobrze się rozprowadza, nie waży się i po przypudrowaniu trzyma się spokojnie 9h. Ładnie stapia się ze skórą, dobrze współpracuje z różnymi podkładami, kremami tonującymi czy też solo.
Po dłuższym stosowaniu delikatnie zmniejszyła się u mnie opuchlizna pod oczami jak i worki. Korektor nie zawiera drobinek,a mimo to ładnie rozświetla skórę pod oczami – dzięki niemu możemy stworzyć naprawdę naturalny look.
Szczerze jest to dla mnie najlepszy korektor jaki stosowałam i przebija nawet te które były dwa razy lub więcej ;) droższe.
Wart przetestowania bez dwóch zdań ;)

Ogólna ocena: 5/5


Przydatne linki:






Artykuł na wizaż-club

Popularne posty